Ból kręgosłupa w cenniku. Jak publiczne pieniądze stały się paliwem dla medycznego biznesu?
6 mins read

Ból kręgosłupa w cenniku. Jak publiczne pieniądze stały się paliwem dla medycznego biznesu?

Leczenie bólu miało być odpowiedzią na dramat tysięcy pacjentów zmagających się z przewlekłymi dolegliwościami kręgosłupa. Stało się jednak przedmiotem ostrego sporu o pieniądze, wyceny i sposób rozliczania świadczeń. Kontrole prowadzone przez Narodowy Fundusz Zdrowia ujawniły, że część zabiegów realizowano w warunkach szpitalnych bez medycznego uzasadnienia, choć mogły zostać wykonane ambulatoryjnie.

Powód? W szpitalu można było zarobić więcej.

W tle pojawia się pytanie, czy system finansowania ochrony zdrowia premiuje realne potrzeby pacjenta, czy raczej sprzyja maksymalizacji przychodów placówek.

Przeczytaj również: Chirurdzy w goglach, eksperci na drugim końcu świata – testy nowej platformy szkoleniowej w Gdańsku

Miliony w budżecie, tysiące za godzinę

Od 1 stycznia 2026 r. NFZ wprowadził korekty wycen części świadczeń, w tym ablacji, chirurgii kręgosłupa, tomografii komputerowej i rezonansu magnetycznego. Zmiany – oparte na rekomendacjach Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji – mają przynieść około 800 mln zł rocznych oszczędności.

Jednocześnie Agencja rekomenduje poszerzenie dostępu do leczenia bólu w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej. W praktyce oznacza to możliwość wykonywania większej liczby procedur poza szpitalem, m.in. z wykorzystaniem USG i TK.

W tym samym czasie pojawiają się głosy o bardzo wysokich zarobkach części lekarzy. Poseł Janusz Cieszyński publicznie wskazywał, że lekarze wykonujący kriolezję – jedną z metod leczenia bólu przy użyciu niskiej temperatury – mogą zarabiać nawet 3 tys. zł za godzinę. W jego ocenie to efekt nie tylko wysokich wycen, ale także koncentracji zabiegów w niewielkiej liczbie ośrodków.

Według przytaczanych danych ponad 75 proc. wszystkich zabiegów realizuje zaledwie 10 placówek w kraju. Około 30 proc. wykonywanych jest w jednym mieście w województwie zachodniopomorskim. Jeden z lekarzy miał w pierwszym półroczu 2025 roku wykonać niemal 40 proc. wszystkich takich procedur w Polsce. W systemie, w którym wynagrodzenie bywa ustalane jako procent od kwoty refundowanej przez NFZ, oznacza to ogromne dochody.

To nie tylko kwestia indywidualnych zarobków. To pytanie o konstrukcję systemu, który takie zjawiska umożliwia.

Kontrole NFZ: hospitalizacja bez potrzeby

W latach 2023–2025 NFZ przeprowadził 13 kontroli w szpitalach dotyczących rozliczania zabiegów z obszaru leczenia bólu, głównie kręgosłupa. Najwięcej – siedem – w województwie zachodniopomorskim. Postępowania objęły także województwa pomorskie, łódzkie, podlaskie, warmińsko-mazurskie i wielkopolskie.

Jedna z obecnie prowadzonych kontroli dotyczy Szpital Wojewódzki im. Mikołaja Kopernika w Koszalinie.

Wyniki dotychczasowych kontroli wskazują, że część świadczeń realizowano w trybie szpitalnym mimo braku wskazań do hospitalizacji. Zabiegi mogły być przeprowadzone w poradniach leczenia bólu czy poradniach neurochirurgicznych. Placówki naruszały przede wszystkim art. 58 ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, przyjmując pacjentów do leczenia szpitalnego, choć cel terapeutyczny mógł zostać osiągnięty bez hospitalizacji.

Różnica w wycenie między trybem szpitalnym a ambulatoryjnym oznaczała jednak realne różnice w przychodach. Rozliczanie małoinwazyjnych zabiegów w warunkach szpitalnych prowadziło do niezasadnego wykorzystania publicznych środków. Sankcje nakładane na placówki wynikały z zapisów Ogólnych Warunków Umów i były uzależnione od skali nieprawidłowości.

W centrum tej sprawy znajduje się napięcie między interesem finansowym podmiotu leczniczego a racjonalnym wydatkowaniem pieniędzy publicznych.

Spór o wyceny i realne koszty a ból kręgosłupa

Czy obniżenie wycen części świadczeń ograniczy dostęp do nowoczesnego leczenia kręgosłupa? Prof. Tomasz Trojanowski, konsultant krajowy w dziedzinie neurochirurgii, uważa takie obawy za nieuzasadnione. Jego zdaniem wcześniejsze definicje Jednorodnych Grup Pacjentów w zakresie zabiegowego leczenia kręgosłupa były na tyle nieprecyzyjne, że umożliwiały raportowanie procedur w sposób korzystniejszy finansowo niż wynikało to z realnych kosztów.

W efekcie publiczny płatnik płacił więcej, niż faktycznie kosztowało wykonanie zabiegu. Rekomendacje AOTMiT miały więc charakter porządkujący: doprecyzowanie zasad sprawozdawczości i korekta wycen z uwzględnieniem takich czynników jak wiek pacjenta, który realnie wpływa na koszty leczenia.

Nie wszystkie wyceny zostały obniżone. W części przypadków wzrosły – nawet o 200 proc. Inne zmniejszono o 1–50 proc. W ocenie konsultanta działania te nie powinny wpłynąć na dostępność leczenia, lecz raczej na jego transparentność finansową.

Zmagasz się z kontuzją bądź inną dolegliwością cielesną? Polecamy kontakt z wykwalifikowanym fizjoterapeutą, Szymonem Budnikiem. Specjalista udzieli Ci pomocy w ramach usług masaż Poznań i fizjoterapia Poznań.

Czy problem przeniesie się do poradni?

Równolegle trwa dyskusja o zwiększeniu finansowania leczenia bólu w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej. Neurochirurdzy, którzy zgodnie ze swoją specjalizacją wykonują zabiegi takie jak kriolezje, neurolizy czy termolezje, podkreślają, że poradnie neurochirurgiczne nie potrzebują dodatkowych certyfikatów, by realizować te świadczenia.

Część środowiska anestezjologów wskazuje jednak na inny problem: dobrze wycenione procedury mogą być wykonywane także u pacjentów, którzy nie powinni zostać do nich zakwalifikowani. Jeśli system nadal będzie oparty na zasadzie fee for service, czyli płatności za każdą wykonaną usługę, bodziec ekonomiczny pozostanie silny.

Nowe wyceny nie zawierają mechanizmów ograniczających liczbę wykonywanych procedur w określonym czasie. Oznacza to, że potencjalne nadużycia mogą przenieść się z oddziałów szpitalnych do poradni.

Interesuje Cię usługa implanty w jeden dzień Krakówskontaktuj się!

Publiczne pieniądze i prywatne decyzje

Spór o leczenie bólu nie jest wyłącznie konfliktem politycznym ani walką o wysokość stawek. To test dla systemu finansowania ochrony zdrowia. Czy potrafi on równoważyć interes pacjenta, realne koszty medyczne i wynagrodzenie specjalistów? Czy potrafi eliminować nadużycia, nie ograniczając dostępu do skutecznych terapii?

Ból pacjenta jest realny. Publiczne środki są ograniczone. Między tymi dwoma faktami rozciąga się przestrzeń, w której zapadają decyzje o kwalifikacji do zabiegu, trybie jego wykonania i sposobie rozliczenia.

Jeśli system nie zostanie precyzyjnie uregulowany, leczenie bólu może pozostać nie tylko wyzwaniem klinicznym, ale także polem finansowych napięć, w których rachunek ekonomiczny bywa ważniejszy niż medyczne wskazania.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *