Pięć złotych za zdrowie? Kontrowersyjny pomysł, który dzieli pacjentów i system
Pięć złotych. Dla jednych to drobna moneta, która ginie w portfelu, dla innych – symbol czegoś znacznie większego. Do Ministerstwa Zdrowia trafiła obywatelska petycja, która proponuje wprowadzenie dobrowolnej opłaty w wysokości 5 zł za poradę szpitalną lub zakończoną hospitalizację. Pomysłodawca przekonuje, że takie rozwiązanie mogłoby stać się jednym z narzędzi ratowania dramatycznie zadłużonych szpitali. Jednocześnie uruchamia lawinę pytań o granice bezpłatnej ochrony zdrowia w Polsce.
Przeczytaj również: Przełom rodzi się w ciszy laboratoriów. Glejak mózgu
Pięć złotych za zdrowie. Szpitale na finansowym zakręcie
Od lat publiczne szpitale balansują na krawędzi. Zadłużenie wynikające z nadwykonań, rosnące koszty energii, wynagrodzeń i sprzętu medycznego sprawiają, że wiele placówek funkcjonuje w trybie permanentnego kryzysu. Pieniądze z NFZ często nie wystarczają na pokrycie realnych potrzeb. Ponadto, inwestycje w nowoczesną aparaturę są odkładane w czasie lub finansowane kredytami.
Autor petycji wychodzi z założenia, że system można wesprzeć oddolnie – bez rewolucji ustawowych i bez przymusu. Proponuje apel do pacjentów, zwłaszcza tych bardziej zamożnych, o dobrowolne wpłaty symbolicznych kwot po skorzystaniu ze świadczeń.
Jak miałoby to działać w praktyce?
W dokumencie przedstawiono konkretne wyliczenia, które mają pokazać skalę potencjalnych wpływów. Przy założeniu dużego szpitala, środki mogłyby pochodzić z trzech głównych źródeł:
- porady ambulatoryjne, hospitalizacje oraz dobrowolne składki personelu,
- regularność wpłat, nawet przy niewielkiej kwocie jednostkowej.
Według autora, w perspektywie trzech lat takie „drobne” pieniądze mogłyby przełożyć się na realne inwestycje, jak zakup kosztownego sprzętu diagnostycznego, spłata pożyczek lub wkład własny do dotacji. Wskazywanym przykładem jest otwarty rezonans magnetyczny – urządzenie drogie, ale kluczowe dla skrócenia kolejek i poprawy jakości diagnostyki.
Leczenie ortodontyczne Kraków polega na korygowaniu nieprawidłowości zgryzu i wad układu stomatognatycznego za pomocą różnych aparatów.
Między solidarnością a precedensem
Choć petycja zakłada pełną dobrowolność, jej treść budzi silne emocje. Zwolennicy widzą w niej przejaw społecznej solidarności i odpowiedzialności za wspólne dobro. Argumentują, że skoro pacjenci potrafią wspierać fundacje, hospicja czy zbiórki internetowe, to dlaczego nie mieliby symbolicznie wesprzeć szpitala, z którego usług korzystają.
Przeciwnicy ostrzegają jednak przed niebezpiecznym precedensem. Pojawia się obawa, że dobrowolna opłata z czasem mogłaby stać się oczekiwana, a w przyszłości – formalna. Dla wielu pacjentów nawet kilka złotych może mieć znaczenie. Natomiast publiczna ochrona zdrowia opiera się na konstytucyjnej zasadzie równego dostępu do świadczeń.
Zmagasz się z problemami jamy ustnej? Zastanawiasz się czy usunięcie zęba Poznań będzie konieczne? Stomatolog Poznań zaoferuje Ci jego odbudowę. Sprawdź: licówki poznań, proteza poznań
Cisza resortu i pytania bez odpowiedzi
Na razie Ministerstwo Zdrowia nie zajęło stanowiska. Brak odpowiedzi tylko podgrzewa dyskusję, bo propozycja dotyka samego fundamentu systemu. Czy symboliczne opłaty to pragmatyczny sposób łatania dziur w budżetach szpitali, czy raczej krok w stronę powolnego odchodzenia od bezpłatnej opieki zdrowotnej?
Jedno jest pewne: pięć złotych stało się pretekstem do rozmowy o kondycji polskich szpitali, granicach solidarności społecznej i o tym, kto – i w jakim stopniu – powinien ponosić koszt ratowania systemu, który coraz wyraźniej trzeszczy pod własnym ciężarem.