Sześć miliardów za strach. Proces Pfizer z Polską odsłania kulisy pandemicznych decyzji
5 mins read

Sześć miliardów za strach. Proces Pfizer z Polską odsłania kulisy pandemicznych decyzji

Proces, który toczy się w Brukseli, nie dotyczy już zdrowia publicznego, statystyk zakażeń ani kolejnych fal pandemii. To spór o pieniądze, odpowiedzialność i granice solidarności w czasach kryzysu. Amerykański koncern Pfizer domaga się od Polski zapłaty za szczepionki przeciw COVID-19, których nasz kraj nie odebrał. Stawka jest ogromna – blisko 6 miliardów złotych – a konsekwencje tej sprawy mogą wykraczać daleko poza samą salę sądową.

Przeczytaj również: W 2025 roku spadła liczba samobójstw. Cisza statystyk i krzyk, którego nie wolno przeoczyć

Pfizer. Pandemiczne kontrakty i decyzja o rezygnacji z dostaw

Źródła konfliktu sięgają lat 2021–2022, gdy Europa znajdowała się w samym środku walki z pandemią COVID-19. W atmosferze niepewności, presji społecznej i strachu przed kolejnymi mutacjami wirusa Komisja Europejska zawierała w imieniu państw członkowskich umowy z producentami szczepionek. Polska, podobnie jak inne kraje Unii, była stroną kontraktów gwarantujących dostawy określonej liczby dawek – także od firmy Pfizer.

Sytuacja zmieniła się jednak szybciej, niż przewidywały rządowe analizy. Popyt na szczepienia zaczął gwałtownie spadać, magazyny wypełniły się preparatami, a kolejne dostawy przestawały mieć uzasadnienie epidemiologiczne. W kwietniu 2022 roku polski rząd poinformował, że nie odbierze następnych zamówionych dawek. Z perspektywy administracyjnej była to decyzja pragmatyczna. Z perspektywy kontraktowej – punkt zapalny całego sporu.

Stanowisko Pfizera: umowa to umowa

Pfizer stoi na stanowisku, że umowy zawarte w ramach unijnych zakupów wspólnych jasno określały obowiązki stron. Według koncernu zapisy kontraktu dają mu prawo do wystawienia faktur za zakontraktowane szczepionki niezależnie od tego, czy zostały one fizycznie odebrane. W praktyce oznacza to żądanie zapłaty za około 60 milionów dawek, które nigdy nie trafiły do Polski.

Z punktu widzenia globalnej korporacji argument jest prosty: ryzyko popytu nie obciąża producenta, skoro państwo zgodziło się na określone wolumeny dostaw. Pandemia była nieprzewidywalna, ale to właśnie dlatego – zdaniem Pfizera – kontrakty zabezpieczały interesy firm farmaceutycznych.

Polska linia obrony i trudny argument siły wyższej

Strona polska wskazuje na nadzwyczajne okoliczności, w jakich podejmowane były decyzje o szczepieniach. Pandemia stworzyła sytuację bez precedensu, a nadpodaż preparatów oraz realne ryzyko ich utylizacji miały uzasadniać wstrzymanie kolejnych dostaw. W tle pojawia się także argument siły wyższej, czyli force majeure, który w teorii mógłby zwolnić Polskę z odpowiedzialności kontraktowej.

Problem polega na tym, że w praktyce sądowej uznanie takiej konstrukcji prawnej bywa wyjątkowo trudne. Pandemia jako zjawisko była znana w momencie realizacji umów, a sam spadek popytu nie zawsze jest traktowany jako zdarzenie nadzwyczajne w rozumieniu prawa.

Masz braki w uzębieniu lub niepokoi Cię jego stan? Potrzebujesz odbudowy zębów? Zobacz – implanty Poznań 

Bruksela jako pole bitwy prawnej

Proces toczy się przed sądem w Brukseli, ponieważ to prawo belgijskie reguluje umowy dotyczące wspólnych zakupów szczepionek w Unii Europejskiej. Pierwsze posiedzenie miało charakter formalny i zakończyło się odroczeniem sprawy – kolejna rozprawa została wyznaczona na koniec stycznia.

Polska nie jest w tej sytuacji odosobniona. Podobne postępowanie Pfizer prowadzi także przeciwko Węgrom, co pokazuje, że problem niewykorzystanych szczepionek dotknął więcej państw, niż oficjalnie przyznawano w czasie pandemii.

Co może przynieść wyrok?

Eksperci prawa i rynku farmaceutycznego wskazują, że możliwe są trzy scenariusze rozstrzygnięcia sprawy:

  • pełna wygrana Pfizera i konieczność zapłaty przez Polskę żądanej kwoty,
  • oddalenie roszczeń koncernu i uznanie argumentów strony polskiej,
  • ugoda, w ramach której Polska zapłaci, ale kwotę znacznie niższą niż pierwotne 6 miliardów złotych.

To właśnie ten trzeci wariant jest przez wielu uznawany za najbardziej prawdopodobny, choć politycznie i społecznie również on byłby trudny do obrony.

Interesuje Cię usługa implanty w jeden dzień Krakówskontaktuj się!

Milczenie resortu zdrowia i ciężar decyzji

Ministerstwo Zdrowia konsekwentnie odmawia komentarza w sprawie. W oficjalnych odpowiedziach podkreśla jedynie, że działania podejmowane są przy wsparciu Prokuratorii Generalnej RP oraz kancelarii prawnej w Brukseli, a dobro postępowania sądowego wyklucza publiczne wypowiedzi do czasu rozstrzygnięcia sprawy.

To milczenie samo w sobie budzi emocje. Spór z Pfizerem stał się bowiem symbolem szerszego problemu: jak rozliczać decyzje podejmowane w atmosferze kryzysu, strachu i presji czasu. Proces w Brukseli nie odpowie na pytanie, czy szczepionki były potrzebne. Odpowie jednak na inne, równie niewygodne: ile kosztują błędy, nawet te popełnione w dobrej wierze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *