Immunoterapia. Dlaczego pacjenci z alergią czekają latami na leczenie?
Cicha choroba, która potrafi zdominować całe życie. Katar, duszność, napady kaszlu, przewlekłe zmęczenie, ograniczenia zawodowe i społeczne. Alergia dla setek tysięcy Polaków nie jest sezonową niedogodnością, lecz przewlekłym schorzeniem, które z roku na rok narasta. Tymczasem istnieje metoda leczenia, która nie tylko łagodzi objawy, ale realnie zmienia przebieg choroby. Immunoterapia alergenowa. Skuteczna, sprawdzona i… wciąż trudno dostępna.
Przeczytaj również: Oddziały pełne, drzwi zamykane. Grypa wraca z siłą, której wielu już nie pamięta
Skala problemu, o której rzadko się mówi
W Polsce z immunoterapii alergenowej korzysta obecnie około 150 tysięcy pacjentów. To liczba, która może sprawiać wrażenie znaczącej, dopóki nie zestawi się jej z rzeczywistymi potrzebami zdrowotnymi. Według szacunków opartych na danych z innych krajów, z tej formy leczenia powinno korzystać od 400 do nawet 500 tysięcy osób.
Oznacza to, że ponad połowa pacjentów, którzy mogliby zahamować rozwój alergii, zmniejszyć ryzyko astmy czy uniknąć powikłań, pozostaje poza systemem leczenia przyczynowego. Dla nich medycyna kończy się na lekach objawowych, które nie zatrzymują choroby, a jedynie maskują jej skutki.
Leczenie, które wymaga czasu i cierpliwości
Immunoterapia alergenowa nie jest szybkim zabiegiem ani terapią „na już”. To proces rozpisany na lata, wymagający systematyczności, regularnych wizyt i stałej opieki specjalisty. Leczenie trwa zwykle od trzech do pięciu lat i obejmuje kilkanaście wizyt rocznie.
To właśnie długofalowy charakter terapii jest jej największą siłą, ale jednocześnie największym problemem w realiach polskiego systemu ochrony zdrowia. Bo immunoterapia nie wpisuje się w logikę szybkich konsultacji i jednorazowych rozpoznań.
Pandemia odsłoniła kruchość systemu
W czasie pandemii COVID-19 liczba pacjentów poddawanych immunoterapii znacząco spadła. Dla wielu osób regularne wizyty stały się niemożliwe, a część terapii została przerwana. Dopiero od niedawna obserwowany jest powolny powrót pacjentów do leczenia.
Pandemia nie była jednak przyczyną systemowego problemu, lecz katalizatorem. Ujawniła to, co narastało od lat: brak stabilnych warunków organizacyjnych i finansowych dla długotrwałego leczenia ambulatoryjnego.
Mechanizm, który zniechęca do leczenia skutecznego
Najpoważniejszą barierą w dostępie do immunoterapii alergenowej nie jest dziś brak wiedzy ani brak preparatów. Jest nią sposób rozliczania świadczeń przez Narodowy Fundusz Zdrowia.
Wprowadzenie mechanizmu premiującego wizyty pierwszorazowe w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej sprawiło, że poradnie zaczęły być rozliczane według wskaźnika, który faworyzuje nowych pacjentów kosztem tych leczonych przewlekle. Dla alergologii oznacza to sytuację paradoksalną: pacjent prawidłowo zakwalifikowany do immunoterapii staje się finansowym obciążeniem dla poradni.
Każda kolejna wizyta w ramach wieloletniego leczenia obniża współczynnik rozliczeniowy. W praktyce system zaczyna karać ciągłość opieki, która w chorobach alergicznych jest absolutnie kluczowa.
Poradnie pod presją, pacjenci w zawieszeniu
Najbardziej dotkliwie skutki tych rozwiązań odczuwają doświadczone poradnie alergologiczne, które od lat prowadzą pacjentów w immunoterapii. To właśnie one mają niski udział wizyt pierwszorazowych, bo realizują leczenie długoterminowe.
Nowe, dopiero powstające placówki znajdują się w znacznie lepszej sytuacji finansowej, bo niemal wszyscy ich pacjenci to osoby zgłaszające się po raz pierwszy. W efekcie system promuje rotację pacjentów, a nie stabilną, wieloletnią opiekę.
Pojawiają się już sytuacje, w których immunoterapia jest przerywana lub pacjenci są odsyłani do innych placówek. Zdarza się także kierowanie chorych do szpitali, choć ich leczenie mogłoby być bezpiecznie i skutecznie prowadzone ambulatoryjnie.
Specjalistyczna opieka, której nie da się uprościć
Immunoterapia alergenowa wymaga wiedzy, doświadczenia i stałego monitorowania. Dobór preparatu, modyfikacja dawek, ocena skuteczności, reakcja na działania niepożądane czy inne problemy zdrowotne pacjenta to zadania, które mogą być realizowane wyłącznie przez alergologa.
To nie jest terapia, którą można przenieść do podstawowej opieki zdrowotnej ani uprościć do schematu recept i krótkich konsultacji. W przypadku chorób alergicznych relacja pacjenta z lekarzem, ciągłość leczenia i poczucie bezpieczeństwa mają ogromne znaczenie dla skuteczności terapii.
Zmagasz się z kontuzją bądź inną dolegliwością cielesną? Polecamy kontakt z wykwalifikowanym fizjoterapeutą, Szymonem Budnikiem. Specjalista udzieli Ci pomocy w ramach usług masaż Poznań i fizjoterapia Poznań.
Krótkowzroczne oszczędności, długofalowe straty
Systemowe ograniczanie immunoterapii alergenowej nie przynosi realnych oszczędności. Wręcz przeciwnie. Jedna niepotrzebna hospitalizacja generuje większe koszty niż roczna immunoterapia wraz z refundacją leków.
Pacjent nieleczony przyczynowo częściej trafia na SOR, wymaga droższych leków, dłuższych zwolnień lekarskich i częściej rozwija powikłania, takie jak astma oskrzelowa. To koszty, które ponosi nie tylko system ochrony zdrowia, ale całe społeczeństwo.
Interesuje Cię usługa implanty w jeden dzień Kraków – skontaktuj się!
Immunoterapia. Leczenie, które mogłoby zmienić przyszłość
Immunoterapia alergenowa to jedna z niewielu metod, która realnie wpływa na naturalny przebieg choroby alergicznej. Daje szansę na zmniejszenie objawów, poprawę jakości życia i ograniczenie dalszego rozwoju schorzenia.
Dziś jednak skuteczna terapia przegrywa z algorytmami rozliczeń i krótkoterminową logiką finansową. Alergia nie znika po jednej wizycie. Jeśli system tego nie zrozumie, tysiące pacjentów nadal będą żyć z chorobą, którą można było zatrzymać.