Między komisariatem a SOR-em. Policja domaga się obowiązkowych izb wytrzeźwień
6 mins read

Między komisariatem a SOR-em. Policja domaga się obowiązkowych izb wytrzeźwień

W Polsce działa dziś zaledwie 27 izb wytrzeźwień. W 2024 roku umieszczono w nich ponad 118,6 tysiąca osób. Liczby te nie oddają jednak pełnej skali zjawiska. W tym samym roku aż 58 tysięcy nietrzeźwych trafiło do policyjnych pomieszczeń zatrzymań, bo w ich regionie nie było dostępnej izby.

Podczas posiedzenia sejmowej komisji zdrowia 11 lutego gen. Roman Kuster, zastępca komendanta głównego Policja, mówił wprost: obecny system nie jest rozwiązaniem systemowym, lecz prowizorką. Wskazywał na konkretne przykłady – w województwie łódzkim funkcjonuje tylko jedna izba wytrzeźwień, podobnie na Dolnym Śląsku. W wielu regionach kraju osoba silnie nietrzeźwa nie ma gdzie trafić poza komisariatem lub szpitalnym oddziałem ratunkowym.

To nie jest margines problemu. To codzienność.

Przeczytaj również: Obowiązkowe szczepienia przeciw HPV od 2027 roku. Fakty kontra fala dezinformacji

„Mamy wytrych, a nie system”

Zgodnie z obowiązującą ustawą o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi samorządy mogą tworzyć izby wytrzeźwień w miastach powyżej 50 tysięcy mieszkańców. Kluczowe jest słowo „mogą”. Nie ma obowiązku.

Zdaniem gen. Kustera to właśnie ten brak obligatoryjności sprawia, że państwo działa doraźnie, a nie strategicznie. W jego ocenie obecne przepisy stanowią jedynie „wytrych”, który pozwala reagować na bieżąco, ale nie buduje spójnego, bezpiecznego systemu opieki nad osobami w stanie nietrzeźwości.

Skutki są wymierne – zarówno finansowo, jak i organizacyjnie. Tylko na same badania lekarskie osób nietrzeźwych budżet policji przeznacza rocznie około 12,5 mln zł. To środki, które w ocenie funkcjonariuszy mogłyby zostać wykorzystane inaczej, gdyby istniała odpowiednia infrastruktura.

Komisariat to nie miejsce do trzeźwienia

W Polsce funkcjonuje 295 policyjnych pomieszczeń zatrzymań w komendach miejskich i powiatowych. Ich przeznaczenie jest jasne – mają służyć osobom zatrzymanym za wykroczenia i przestępstwa.

Nie są projektowane jako miejsca opieki medycznej.

Gen. Kuster podkreślał, że obecne regulacje nie dają pełnej gwarancji bezpieczeństwa osobom nietrzeźwym umieszczanym w takich pomieszczeniach. Brakuje tam systemów monitorujących funkcje życiowe, nie ma stałego nadzoru medycznego, a infrastruktura nie jest dostosowana do specyfiki osób w stanie głębokiego upojenia alkoholowego czy zatrucia innymi substancjami psychoaktywnymi.

W praktyce oznacza to, że policja wykonuje zadania, które nie należą do jej podstawowej roli. Funkcjonariusze, zamiast koncentrować się na bezpieczeństwie publicznym, muszą zajmować się osobami wymagającymi nadzoru zdrowotnego.

SOR nie odmówi, jeśli zagrożone jest życie

Problem dotyczy również szpitali. Podczas tej samej komisji głos zabrała wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka z Ministerstwo Zdrowia. Zaznaczyła, że obowiązujące przepisy nie przewidują odrębnych procedur medycznych dla pacjentów pod wpływem alkoholu czy innych substancji psychoaktywnych.

Szpitalne oddziały ratunkowe udzielają świadczeń osobom w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego niezależnie od stanu trzeźwości. Jeśli istnieje ryzyko dla zdrowia lub życia, SOR ma obowiązek przyjąć pacjenta. Analogiczne zasady obowiązują w izbach przyjęć psychiatrycznych.

Jeżeli jednak po badaniu lekarz stwierdzi, że pacjent nie wymaga leczenia, a jedynym problemem jest upojenie alkoholowe, może odmówić hospitalizacji. Wtedy pojawia się pytanie: co dalej?

W praktyce takie osoby często wracają pod opiekę policji. System zatacza koło.

Odciążenie ratownictwa i szpitali

Resort zdrowia nie kwestionuje potrzeby zmian. W ocenie Ministerstwa Zdrowia przywrócenie większej liczby izb wytrzeźwień w poszczególnych województwach jest w pełni zasadne. Takie placówki pozwoliłyby racjonalnie wykorzystać zasoby systemu ochrony zdrowia.

Dzięki nim zespoły ratownictwa medycznego, SOR-y oraz izby przyjęć psychiatrycznych nie byłyby obciążane przypadkami, w których jedynym problemem jest zatrucie alkoholem. To szczególnie istotne w sytuacji, gdy oddziały ratunkowe już dziś zmagają się z nadmiarem pacjentów i niedoborem personelu.

Wiceminister Kęcka podkreślała, że zwiększenie liczby izb wytrzeźwień – we współpracy z samorządami, policją i ratownictwem medycznym – może poprawić bezpieczeństwo obywateli i usprawnić funkcjonowanie publicznego systemu ochrony zdrowia.

Potrzebujesz pomocy stomatologicznej? Zobacz: Dentysta Poznań. Wśród szeregu dostępnych usług: poznań ekstrakcja zęba, leczenie kanałowe poznań

Spór o odpowiedzialność i koszty izb wytrzeźwień

Kluczowa kwestia dotyczy tego, kto ma ponieść ciężar organizacyjny i finansowy. Obowiązek tworzenia izb wytrzeźwień przez samorządy oznaczałby konieczność zabezpieczenia budżetów lokalnych, kadry oraz infrastruktury.

Dla wielu miast to poważne wyzwanie. Z drugiej strony brak takich placówek generuje koszty rozproszone – w policji, w szpitalach, w ratownictwie medycznym. System płaci, ale nie w sposób skoordynowany.

Dyskusja toczy się więc nie tylko o bezpieczeństwo osób nietrzeźwych, lecz także o model państwa: czy reagujemy doraźnie, przesuwając odpowiedzialność między instytucjami, czy budujemy spójny mechanizm działania.

Marzysz o idealnym uśmiechu, ale nie wiesz, od czego zacząć? Zrób pierwszy krok w kierunku zdrowego zgryzu! Umów się na wizytę, aby poznać plan działania. Nasz ortodonta Wrocław wyjaśni Ci, jak wygląda leczenie ortodontyczne i pomoże dobrać najlepszy aparat ortodontyczny.

Między bezpieczeństwem a godnością

Osoba w stanie silnego upojenia alkoholowego często nie jest w stanie zadbać o własne bezpieczeństwo. Może stanowić zagrożenie dla siebie i innych, ale bywa też osobą chorą, wymagającą opieki medycznej, nie policyjnej.

Dzisiejsza rzeczywistość stawia ją między komisariatem a SOR-em. Funkcjonariusze nie mają odpowiednich narzędzi medycznych, a szpitale nie mogą stać się miejscem „przechowywania” osób nietrzeźwych bez wskazań zdrowotnych.

Postulat obligatoryjnego tworzenia izb wytrzeźwień to próba uporządkowania tej przestrzeni. To sygnał, że państwo musi zdecydować, czy chce mieć system, czy nadal operować wytrychem.

Debata trwa, ale jedno jest pewne: problem nietrzeźwości w przestrzeni publicznej nie zniknie sam. Bez jasnych zasad i odpowiedzialności rozproszonej między instytucjami koszty – finansowe, organizacyjne i społeczne – będą rosły.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *