Różnice między studentem medycyny a lekarzem po stażu. Spór o staż obnaża słabości systemu
Czy rzeczywiście między studentem medycyny a lekarzem po stażu „nie ma dużej różnicy”? To zdanie, które padło podczas spotkania 13 lutego w Ministerstwie Zdrowia, stało się iskrą zapalną w dyskusji o przyszłości stażu podyplomowego. W rozmowie uczestniczyli przedstawiciele samorządu lekarzy i lekarzy dentystów, środowiska rezydentów oraz studenci medycyny. Tematem była planowana nowelizacja ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty, zakładająca skrócenie stażu podyplomowego.
Relacja opublikowana przez Naczelna Izba Lekarska wskazuje, że argumentacja części rektorów uczelni medycznych opierała się na przekonaniu o rosnącej roli praktyki w toku studiów. Rozbudowane programy zajęć klinicznych, centra symulacji medycznej, nowoczesne zaplecze dydaktyczne – wszystko to ma sprawiać, że absolwent opuszczający mury uczelni jest lepiej przygotowany niż jeszcze dekadę temu.
Z tej perspektywy w warunkach szpitala klinicznego różnica między studentem a stażystą nie wydaje się znacząca. I właśnie to stwierdzenie wywołało najwięcej emocji.
Przeczytaj również: Post przerywany pod lupą. Popularny mit o szybkiej utracie wagi traci naukowe oparcie
Słowa, które obnażyły system
Jeśli w istocie różnica między studentem VI roku a lekarzem po stażu jest niewielka, to rodzi się pytanie nie tylko o sens stażu, lecz przede wszystkim o kondycję całego modelu kształcenia. Według relacji NIL taka diagnoza wskazuje na „kolejną patologię w systemie kształcenia”.
Staż podyplomowy przez lata był momentem przejścia – czasem, w którym młody lekarz, już z dyplomem w ręku, ale pod nadzorem, uczył się odpowiedzialności za realne decyzje kliniczne. To etap, w którym teoria zderza się z praktyką, a symulacja ustępuje miejsca pacjentowi z krwi i kości.
Jeśli dziś sugeruje się, że ta granica się zaciera, problem nie polega wyłącznie na długości stażu. Problem polega na tym, czy system rzeczywiście zapewnia bezpieczne przejście od roli obserwatora do roli samodzielnego lekarza.
Twarde dane zamiast deklaracji
Dyskusja w Ministerstwie Zdrowia nie opierała się wyłącznie na opiniach. Przytoczono konkretne liczby, które pokazują przepaść między deklaracjami a kompetencjami praktycznymi.
Zaledwie 18,6 proc. studentów VI roku medycyny deklaruje, że potrafi samodzielnie wykonać cewnikowanie. Wśród lekarzy po zakończonym stażu odsetek ten wynosi 79,2 proc. To różnica nie kosmetyczna, lecz fundamentalna. Oznacza nie tylko większą pewność ręki, lecz przede wszystkim większe bezpieczeństwo pacjenta.
Jeszcze bardziej wymowne są głosy samych zainteresowanych. 82 proc. studentów sprzeciwia się skróceniu lub likwidacji stażu. 85 proc. przyznaje, że po samych studiach nie czuje się wystarczająco przygotowanych, by zapewnić pacjentom bezpieczeństwo.
To nie jest sprzeciw środowiska „z przyzwyczajenia”. To wyraz lęku przed odpowiedzialnością, do której młodzi lekarze nie czują się jeszcze gotowi.
Potrzebujesz leczenia ortodontycznego w Krakowie, by wyleczyć wady zgryzu? Sprawdź – ortodonta Kraków
Polska na tle świata
Autorzy stanowiska odwołali się także do międzynarodowych danych z badania „Medical Education System Worldwide Survey”. Wynika z niego, że tak zwany praktyczny rok kształcenia funkcjonuje w 87 proc. badanych państw. W 39 proc. z nich trwa on dłużej niż rok.
To pokazuje, że okres przejściowy między studiami a pełną samodzielnością nie jest anachronizmem. W większości systemów ochrony zdrowia uznaje się go za konieczny element kształcenia, a nie zbędne przedłużenie edukacji.
W tym kontekście pomysł skracania stażu rodzi pytanie, czy Polska chce podążać wbrew dominującym standardom, czy też zmierza do reformy, która ma charakter przede wszystkim organizacyjny, a nie jakościowy.
Twoje ciało potrzebuje odprężenia? Skorzystaj z zabiegów w ramach usług masaż Poznań i pozbądź się wszelkich dolegliwości! W przypadku różnego rodzaju kontuzji, przeciążeń lub nadwyrężeń, zachęcamy do skorzystania z zabiegów w ramach usług fizjoterapia Poznań.
Odpowiedzialność większa niż program studiów
Spór o staż podyplomowy nie jest wyłącznie techniczną debatą o liczbie miesięcy w harmonogramie. To dyskusja o filozofii kształcenia lekarzy i o granicy odpowiedzialności.
Dyplom kończy studia, ale nie kończy procesu dojrzewania zawodowego. Pacjent nie jest elementem symulacji, a błąd kliniczny nie jest ćwiczeniem do omówienia na seminarium. Staż daje czas na oswojenie się z realnymi decyzjami – pod nadzorem, lecz już w roli lekarza.
Jednogłośny sprzeciw uczestników spotkania wobec skracania lub likwidacji stażu pokazuje, że środowisko medyczne postrzega ten etap jako fundament bezpieczeństwa systemu. Jednocześnie wyrażono nadzieję, że zapowiedziane przez wiceminister zdrowia cykliczne spotkania pozwolą wypracować rozwiązania oparte na dialogu.
Bo jeśli rzeczywiście nie ma dużej różnicy między studentem a stażystą, to pytanie nie brzmi: czy skracać staż? Pytanie brzmi: gdzie w procesie kształcenia gubi się moment, w którym przyszły lekarz powinien nauczyć się samodzielności. I kto poniesie konsekwencje, jeśli ta granica zostanie przesunięta zbyt wcześnie.