Obietnica z exposé i cisza w gabinetach. Gdzie bon stomatologiczny dla dzieci?
Miał być realnym wsparciem dla rodzin. Miał wyrównać szanse, wzmocnić profilaktykę i sprawić, że wizyta u dentysty przestanie być luksusem lub reakcją na ból. Bon stomatologiczny dla dzieci – zapowiedziany w exposé premiera Donald Tusk w 2023 roku – do dziś pozostaje bardziej polityczną deklaracją niż konkretnym programem.
Dziś coraz częściej pada pytanie: kto i kiedy pogrzebał tę inicjatywę?
Przeczytaj również: Algorytm w gabinecie orzecznika. Rewolucja AI w ZUS już w 2026 roku
Alarmujące dane i realny problem zdrowotny
Stan zdrowia jamy ustnej dzieci i młodzieży w Polsce od lat budzi poważne obawy. Wysoki odsetek próchnicy, niski poziom profilaktyki, sporadyczne wizyty kontrolne – to nie pojedyncze przypadki, lecz systemowy problem.
Dostęp do świadczeń finansowanych ze środków publicznych bywa ograniczony. W wielu miejscach kraju brakuje gabinetów, a zakres refundowanych usług nie odpowiada realnym potrzebom najmłodszych pacjentów. W praktyce oznacza to jedno: leczenie często zaczyna się dopiero wtedy, gdy pojawia się ból.
A przecież stomatologia dziecięca to nie tylko kwestia estetyki uśmiechu. To element zdrowia ogólnego, wpływający na rozwój, samoocenę, a w dłuższej perspektywie także na koszty leczenia w dorosłym życiu.
Interpelacja i niewygodne pytania
Do sprawy wrócił poseł Dariusz Piontkowski, przypominając rządowi o zapowiedziach sprzed dwóch lat. W jego ocenie bon stomatologiczny był inicjatywą słuszną i potrzebną, jednak od czasu deklaracji nie pojawiły się żadne konkretne informacje o jej realizacji.
W stronę rządzących skierowano serię pytań:
- Czy podjęto realne kroki legislacyjne?
- Na jakim etapie znajdują się prace nad programem?
- Czy ustalono termin jego uruchomienia?
- Czy planowane są działania edukacyjne promujące profilaktykę?
- Czy rozpoczęto współpracę z Narodowym Funduszem Zdrowia i środowiskiem stomatologicznym?
To pytania, które w przestrzeni publicznej brzmią coraz głośniej.
Odpowiedzi pełne analiz i scenariuszy
Ministerstwo Zdrowia już w połowie 2024 roku informowało, że prowadzi prace analityczne mające zagwarantować szeroki dostęp do świadczeń stomatologicznych dla dzieci i młodzieży w ramach ubezpieczenia zdrowotnego. Rozważano różne scenariusze – komplementarne wobec istniejącego systemu – tak aby umożliwić korzystanie z bezpłatnych świadczeń niezależnie od miejsca zamieszkania czy możliwości transportu.
Wspominano także o kampaniach edukacyjnych podkreślających znaczenie profilaktyki.
Rok później komunikaty były niemal identyczne. Nadal mowa o analizach, rozważaniach i potrzebie kompleksowego podejścia. Konkretów – brak. Terminu – brak. Projektu ustawy – brak.
W przestrzeni publicznej zaczęło dominować wrażenie, że bon stomatologiczny utknął w fazie koncepcyjnej.
Głos z resortu: sam bon może nie wystarczyć
Najbardziej bezpośrednie stanowisko w tej sprawie przedstawił w 2024 roku Michał Dzięgielewski, wówczas nadzorujący Departament Lecznictwa w Ministerstwie Zdrowia, obecnie pełnomocnik Prezesa w Centrali NFZ.
Jego wypowiedzi wskazywały, że prosty mechanizm dofinansowania mógłby okazać się iluzoryczny. W realiach rynkowych dodatkowe środki – jeśli byłyby zbyt niskie – mogłyby pokryć jedynie część kosztów wizyty, nie rozwiązując realnych barier dostępu.
Zamiast prostego transferu pieniędzy, rozważano szerszą reformę organizacyjną. Padały sugestie, że do zespołu podstawowej opieki zdrowotnej – obok lekarza rodzinnego, pielęgniarki i położnej – powinien dołączyć również lekarz dentysta. Profilaktyka miałaby stać się integralną częścią systemu, a nie dodatkiem realizowanym okazjonalnie.
Pojawiła się także koncepcja kierowania działań do wybranych roczników dzieci, tak aby stopniowo budować postawę prozdrowotną i utrwalać nawyk regularnych wizyt kontrolnych.
W przypadku nieprawidłowego ustawienia zębów warto skonsultować się ze specjalistą. Doświadczony ortodonta Poznań pomoże dobrać odpowiedni aparat i zaplanować skuteczne leczenie.
Bon czy reforma systemu?
Z dzisiejszej perspektywy widać wyraźnie, że problem nie dotyczy wyłącznie jednego instrumentu finansowego. Dotyczy modelu opieki stomatologicznej nad dziećmi w Polsce.
- Czy bon był polityczną obietnicą, która przegrała z kalkulacją budżetową?
- Czy został zastąpiony koncepcją głębszej reformy, która wymaga więcej czasu?
- A może po prostu zabrakło determinacji, by przełożyć deklarację na projekt ustawy?
Twardych odpowiedzi wciąż brak.
Dbając o zdrowie, nie zapominaj o regularnych kontrolach – nowoczesna stomatologia Wrocław pomaga utrzymać uśmiech w dobrej kondycji.
Uśmiech jako test wiarygodności państwa
Sprawa bonu stomatologicznego stała się czymś więcej niż sporem o jedno świadczenie. To test wiarygodności obietnic składanych w exposé. To pytanie o to, czy profilaktyka naprawdę jest priorytetem, czy pozostaje hasłem w dokumentach strategicznych.
Wizyta u dentysty nie powinna zaczynać się od bólu. Jeśli państwo chce budować system ochrony zdrowia oparty na prewencji, musi znaleźć narzędzia, które realnie zachęcą rodziny do korzystania z opieki stomatologicznej.
Na razie jednak bon stomatologiczny funkcjonuje głównie w sferze zapowiedzi. A w gabinetach dentystycznych nadal dominują pilne interwencje zamiast regularnej profilaktyki.
Pytanie, kto i kiedy podjął decyzję o zatrzymaniu projektu, pozostaje bez odpowiedzi. I właśnie to milczenie budzi dziś największe emocje.