Centralna e-Rejestracja. Między obietnicą prostoty a rzeczywistością pacjenta
Centralna e-Rejestracja miała uporządkować chaos, skrócić kolejki i dać pacjentom realny wybór. W teorii to jeden system, jedna baza terminów i wiele dróg zapisu. W praktyce coraz częściej słychać jednak głosy rozczarowania. Pacjenci odbijają się od rejestracji, a deklarowana dostępność okazuje się iluzją. Nowe rozwiązanie, które miało wyrównywać szanse, zaczyna obnażać słabości systemu ochrony zdrowia.
Przeczytaj również: Prezes izby aptekarskiej alarmuje: apteki między ochroną zdrowia a agresywną sprzedażą
Jedna baza, trzy świadczenia i wielkie oczekiwania
Na obecnym etapie Centralna e-Rejestracja obejmuje ograniczony zakres usług. Dotyczy pierwszorazowej wizyty u kardiologa, mammografii oraz badań realizowanych w ramach programu profilaktyki raka szyjki macicy. Ministerstwo Zdrowia zapowiada, że już wkrótce lista ta znacząco się wydłuży, obejmując kolejne specjalizacje.
Pacjent, przynajmniej w założeniach, zyskuje swobodę wyboru miejsca i terminu, a system ma zapewniać przejrzystość i porządek. Dostęp do rejestracji możliwy jest na kilka sposobów, tak aby nikt nie został wykluczony:
- przez Internetowe Konto Pacjenta,
- za pomocą aplikacji mojeIKP,
- telefonicznie lub osobiście w placówce, która udostępnia swoje terminy w systemie.
To właśnie ten trzeci wariant miał być odpowiedzią na obawy seniorów i osób wykluczonych cyfrowo.
Poczekalnia, powiadomienia i obietnica automatyzacji
System oferuje także rozwiązania, które brzmią jak technologiczna rewolucja. W przypadku braku dogodnego terminu pacjent może zapisać się do wirtualnej poczekalni. Gdy tylko zwolni się miejsce spełniające określone kryteria, system automatycznie przypisze wizytę i poinformuje pacjenta SMS-em, mailem lub powiadomieniem w aplikacji.
Od lipca zapowiadane jest kolejne udogodnienie – rejestracja przez VoiceBota, który ma umożliwiać nie tylko zapis, ale również zmianę czy odwołanie wizyty. Na papierze wszystko wygląda jak krok w stronę nowoczesnej, dostępnej ochrony zdrowia.
Obawiasz się, że prostowanie zębów jest długie i niekomfortowe? Nowoczesne technologie i dyskretny aparat ortodontyczny Wrocław zmieniają to podejście! Umów się na konsultację. Nasz ortodonta Wrocław chętnie przedstawi Ci opcje idealnie dopasowane do Twoich potrzeb.
Telefon wciąż ważny, ale tylko z nazwy
Ministerstwo Zdrowia podkreśla, że tradycyjne formy rejestracji pozostają w mocy. Pacjent nadal może zadzwonić do placówki albo zgłosić się osobiście. Co więcej, według oficjalnych wytycznych rejestracja powinna mieć dostęp do ogólnopolskiej bazy wolnych terminów i możliwość zapisania pacjenta także do innej placówki.
To kluczowe założenie, które miało zlikwidować regionalne nierówności i dać realny wybór. Problem w tym, że w praktyce często nie działa.
Zderzenie z rzeczywistością przy okienku rejestracji
Rozmowy z placówkami, które formalnie są podłączone do Centralnej e-Rejestracji, pokazują zupełnie inny obraz niż ten znany z rządowych przewodników. Rejestratorzy przyznają, że widzą wyłącznie własne harmonogramy i nie mają dostępu do terminów w innych placówkach. Nie są też w stanie sprawdzić, czy pacjent nie jest już zapisany gdzie indziej.
Pacjent słyszy, że powinien wybrać jedną poradnię i tam kontynuować leczenie, a ewentualna weryfikacja nastąpi dopiero na etapie rozliczeń z NFZ. W praktyce oznacza to, że centralny system przestaje być centralny, a telefoniczna rejestracja nie różni się niczym od tej sprzed reformy.
Chcesz zadbać o stan swojego uzębienia? Dzięki usługom dentysta Poznań jest to możliwe! Sprawdź: implanty poznań
POZ między dobrą wolą a ograniczeniami technicznymi
Teoretycznie pacjent może poprosić o pomoc także w placówce podstawowej opieki zdrowotnej. Jak jednak tłumaczą lekarze rodzinni, nie jest to standardowa usługa. Wiele zależy od używanego oprogramowania i organizacji pracy konkretnej przychodni.
Jeśli POZ korzysta jedynie z prostego systemu gabinetowego, wyszukiwanie terminów w centralnej bazie bywa niemożliwe. Inaczej wygląda sytuacja w placówkach realizujących opiekę koordynowaną, gdzie pacjent może zostać skierowany do kardiologa szybciej, poza klasyczną kolejką ambulatoryjnej opieki specjalistycznej. To jednak rozwiązanie dostępne tylko dla części chorych.
Pacjent między nadzieją a frustracją
Centralna e-Rejestracja miała być symbolem równego dostępu i cyfrowej sprawności państwa. Dla wielu pacjentów stała się jednak kolejnym źródłem dezorientacji. Oficjalne komunikaty mówią o jednej bazie i wielu możliwościach, codzienna praktyka pokazuje rozproszenie, braki systemowe i ograniczenia, o których pacjent dowiaduje się dopiero przy próbie zapisu.
Największe ryzyko polega na tym, że zawiedzione oczekiwania uderzają w zaufanie do całego systemu ochrony zdrowia. Jeśli reforma ma przynieść realną zmianę, musi wyjść poza instrukcje i prezentacje. Bez doposażenia placówek, ujednolicenia oprogramowania i jasnych procedur nawet najlepszy system pozostanie tylko obietnicą, która nie dociera do tych, którzy najbardziej jej potrzebują.