Bon senioralny. Reforma z luką. Ci, którzy najbardziej potrzebują pomocy, zostali pominięci
Bon senioralny miał być symbolem nowego podejścia państwa do starości. Odpowiedzią na dramatyczne starzenie się społeczeństwa, samotność osób w podeszłym wieku i rosnące potrzeby opiekuńcze. Tymczasem coraz wyraźniej widać, że projekt, który miał nieść ulgę, już na starcie dzieli seniorów na lepszych i gorszych. Najbardziej kontrowersyjna luka dotyczy tych, którzy na starość zostali sami.
Bon senioralny, zamiast stać się powszechnym wsparciem, może ominąć właśnie tych, dla których codzienne funkcjonowanie bywa największym wyzwaniem.
Przeczytaj również: Porodówki cichną. Wielkopolska traci kolejne oddziały położnicze
Reforma, która utknęła w rządzie
Prace nad bonem senioralnym trwają od miesięcy, jednak projekt wciąż nie trafił pod obrady Rady Ministrów. Choć świadczenie jest jednym z kluczowych elementów Krajowego Planu Odbudowy i miało obowiązywać od początku roku, spory wewnątrz rządu skutecznie blokują jego wdrożenie.
Problemem nie są pieniądze, lecz zasady. To właśnie one decydują o tym, kto zasługuje na pomoc, a kto zostanie pozostawiony sam sobie. Według obecnych założeń bon ma trafić do osób powyżej 75. roku życia, które wymagają wsparcia w codziennym życiu, ale tylko wtedy, gdy mają dzieci, wnuki lub małżonka aktywnych zawodowo.
Państwo nie pomaga seniorowi bezpośrednio. Pomaga rodzinie, która nie ma czasu się nim zająć.
Kto dostanie pomoc, a kto zostanie pominięty? Bon senioralny
Zgodnie z projektem bon senioralny miałby finansować usługi opiekuńcze świadczone przez certyfikowanych opiekunów, nawet do 2150 zł miesięcznie. Pomoc byłaby rozliczana godzinowo, w jasno określonym limicie.
Projekt zakłada m.in.:
- ścisłe kryteria dochodowe zarówno dla seniora, jak i jego rodziny,
- obowiązek istnienia aktywnej zawodowo rodziny jako warunku uzyskania wsparcia.
W praktyce oznacza to jedno: samotny senior, nawet ciężko chory i niesamodzielny, nie spełnia podstawowego warunku formalnego. Nie dlatego, że nie potrzebuje pomocy, lecz dlatego, że nie ma nikogo, kto mógłby o nią wystąpić.
Samotni seniorzy poza systemem
Ten zapis wywołał alarm w rządzie. Minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz wprost wskazuje, że projekt wyklucza osoby w tzw. późnej starości, które nie mają małżonka ani zstępnych. A to właśnie one najczęściej wymagają stałej opieki, pomocy w higienie, przygotowaniu posiłków czy dotarciu do lekarza.
W efekcie państwo wysyła im jednoznaczny sygnał: jeśli nie masz rodziny, zostaje ci tylko opieka społeczna. To zaprzeczenie idei bonu senioralnego i celów zapisanych w Krajowym Planie Odbudowy, który zakłada rozwój opieki długoterminowej i odciążenie systemu pomocy społecznej.
Skuteczne leczenie ortodontyczne Wrocław wymaga precyzji i doświadczenia. Wybierając nasze usługi, stawiasz na indywidualny plan leczenia, który rozpoczyna się od dokładnej diagnostyki. Właściwy dobór aparatu ortodontycznego to pierwszy krok do szybkiego i satysfakcjonującego osiągnięcia celu, jakim są piękne i proste zęby.
Propozycja zmiany i presja czasu
Resort funduszy zaproponował korektę przepisów. W przypadku braku dzieci lub małżonka senior mógłby wskazać inną osobę zaufaną, która zajęłaby się organizacją opieki. Mogłaby to być dalsza rodzina, sąsiad lub osoba bliska. Rozwiązanie proste, logiczne i bliższe realiom życia.
Jednocześnie pojawia się kolejny problem: czas. Zgodnie z obecnymi założeniami wnioski o bon należałoby składać tylko we wrześniu. Każde opóźnienie legislacyjne sprawia, że reforma oddala się od realnego wdrożenia, a ryzyko niewywiązania się z zobowiązań wobec KPO rośnie.
Interesuje Cię usługa implanty w jeden dzień Kraków – skontaktuj się!
Reforma, która testuje wrażliwość państwa
Bon senioralny stał się papierkiem lakmusowym dla polityki społecznej. Pokazuje, czy państwo potrafi dostrzec tych, którzy nie mają siły protestować, pisać pism i walczyć o swoje prawa. Samotni seniorzy nie mają zaplecza rodzinnego ani medialnego. Mają za to coraz więcej chorób i coraz mniej czasu.
Jeśli reforma wejdzie w życie w obecnym kształcie, będzie to jasny sygnał, że system pomocy nie jest projektowany z myślą o najsłabszych, lecz o tych, którzy potrafią spełnić formalne warunki. A starość, jak pokazuje życie, rzadko bywa zgodna z urzędniczymi kryteriami.