Certyfikaty patomorfologii na krawędzi wygaśnięcia
Październik 2026 roku może stać się symboliczną cezurą dla polskiej patomorfologii. To właśnie wtedy wygaśnie ostatni z obowiązujących certyfikatów akredytacyjnych. One przez ostatnie lata porządkowały jakość diagnostyki i realnie wpływały na tempo leczenia onkologicznego. Choć Ministerstwo Zdrowia zapowiada reaktywację procesu akredytacji, coraz wyraźniej słychać obawy, że system może na dłuższy czas pozostać w próżni. Głos środowiska medycznego jest w tej sprawie jednoznaczny. Jak podkreśla prof. Renata Langfort, kierowniczka Zakładu Patomorfologii Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie, tracony jest czas, którego w onkologii nigdy nie ma w nadmiarze. Akredytacja nie była formalnością – była realnym narzędziem zmiany.
Przeczytaj również: Rekord, który przywraca światło. Katowice górują w ilości przeszczepów rogówki
Akredytacja patomorfologii jako punkt zwrotny
Pilotażowy proces akredytacji zakładów patomorfologii zakończył się dwa lata temu, a jego efekty były widoczne niemal natychmiast. Zmienił się nie tylko wizerunek samych jednostek, ale przede wszystkim standard pracy i jakość wyników przekazywanych lekarzom prowadzącym.
Najważniejszym założeniem akredytacji było to, by pacjent otrzymywał kompletny wynik badania, umożliwiający szybkie rozpoczęcie leczenia. Oznaczało to odejście od fragmentarycznej diagnostyki na rzecz pełnej oceny materiału, obejmującej zarówno badania histopatologiczne, jak i predykcyjne.
Dzięki akredytacji zakłady patomorfologii zyskały stabilne finansowanie diagnostyki onkologicznej. To natomiast bezpośrednio przełożyło się na większą gotowość do wykonywania wszystkich niezbędnych badań. Miało to szczególne znaczenie w sytuacjach, gdy pacjent był diagnozowany w jednym ośrodku, a leczony w innym. Wcześniej często skutkowało to odkładaniem części badań na później, a w konsekwencji opóźnieniem terapii.
Co zmieniło się w praktyce diagnostycznej?
Akredytacja nie była jedynie administracyjnym certyfikatem. Wpłynęła na kluczowe elementy procesu diagnostycznego, od których zależy wiarygodność wyników:
- poprawiła standardy utrwalania i zabezpieczania materiału, co zwiększyło jego wartość diagnostyczną w badaniach immunohistochemicznych i molekularnych
- wprowadziła ścisłe wymogi dotyczące czasu od pobrania materiału do jego przekazania do zakładu patomorfologii, co znacząco ograniczyło degradację próbek
Zdaniem prof. Langfort brak wznowienia akredytacji i systemowej kontroli jakości oznacza realne ryzyko powrotu do dawnych problemów. M.in.: źle utrwalonego materiału, opóźnień i wyników, które nie pozwalają na pełną diagnostykę.
Szczególnie dotkliwym problemem pozostaje rozproszenie procesu diagnostycznego. Materiał bywa pobierany w jednym miejscu, oceniany w innym, a następnie kierowany jeszcze gdzie indziej do diagnostyki molekularnej. W takich warunkach często okazuje się, że materiału nie wystarcza do wykonania zaawansowanych badań, w tym sekwencjonowania NGS, kluczowego w nowoczesnym leczeniu onkologicznym.
W przypadku różnego rodzaju kontuzji, przeciążeń lub nadwyrężeń, zachęcamy do skorzystania z zabiegów w ramach usług fizjoterapia Poznań.
Ustawy, terminy i ryzyko przerwy w ciągłości
Standardy akredytacyjne dla patomorfologii były opracowywane w latach 2020–2021 i ogłoszone w 2022 roku. Do procesu zgłosiło się ponad 60 jednostek, z czego ponad 40 uzyskało certyfikat. W 2025 roku standardy zostały zaktualizowane w związku z nową ustawą o jakości.
Problem polega na tym, że obecne przepisy wymagają, by standardy obowiązywały przez 12 miesięcy, zanim jednostka będzie mogła złożyć wniosek o akredytację. Jak wskazywała Dominika Janiszewska-Kajka z Ministerstwa Zdrowia, Centrum Monitorowania Jakości nie zdąży w takim trybie przeprowadzić przeglądów przed wygaśnięciem certyfikatów w październiku 2026 roku.
Resort zdrowia zapowiada nowelizację ustawy o jakości i bezpieczeństwie pacjenta, która ma umożliwić składanie wniosków natychmiast po wejściu w życie standardów, przy jednoczesnym zachowaniu ciągłości certyfikacji. Nowe rozwiązania miałyby dotyczyć nie tylko patomorfologii, ale wszystkich obszarów objętych akredytacją.
Obawiasz się, że prostowanie zębów jest długie i niekomfortowe? Nowoczesne technologie i dyskretny aparat ortodontyczny Wrocław zmieniają to podejście! Umów się na konsultację. Nasz ortodonta Wrocław chętnie przedstawi Ci opcje idealnie dopasowane do Twoich potrzeb.
Niepewność zamiast stabilności
Do końca 2025 roku projekt nowelizacji ustawy nie został jednak opublikowany, mimo wcześniejszych deklaracji o prowadzonych pracach. Ministerstwo zapowiada, że jeśli zmiany legislacyjne nie zostaną uchwalone na czas, będzie dążyć do tymczasowego przedłużenia ważności certyfikatów o kilka miesięcy.
Dla środowiska patomorfologów to jednak rozwiązanie doraźne, a nie systemowe. W tle pozostaje obawa, że nawet krótka przerwa w akredytacji może osłabić standardy, które z trudem udało się wypracować. W onkologii każdy dzień zwłoki ma znaczenie, a jakość diagnostyki jest pierwszym ogniwem całego procesu leczenia.
Rok 2026 zbliża się nieubłaganie. Pytanie nie brzmi już, czy certyfikaty wygasną, lecz czy państwo zdąży zapewnić ciągłość systemu, który dla tysięcy pacjentów oznacza szybszą diagnozę i realną szansę na skuteczne leczenie.