Resort zdrowia chce policzyć realny czas oczekiwania. Koniec iluzji kolejek?
5 mins read

Resort zdrowia chce policzyć realny czas oczekiwania. Koniec iluzji kolejek?

Kolejki do lekarzy i szpitali od lat są jednym z najbardziej bolesnych doświadczeń pacjentów w Polsce. Oficjalne komunikaty uspokajają, statystyki pokazują stabilizację, a tymczasem codzienność tysięcy chorych wygląda zupełnie inaczej. Terminy zapisane w systemach często nie mają nic wspólnego z rzeczywistym momentem, w którym pacjent otrzymuje pomoc. Resort Zdrowia przyznaje dziś wprost: brakuje rzetelnych danych o tym, jak długo naprawdę czeka się na leczenie. I zapowiada zmianę, która ma tę lukę wypełnić.

Przeczytaj również: Demograficzne tsunami nadciąga. System ochrony zdrowia na granicy wytrzymałości

Dlaczego nie wiemy, ile naprawdę trwa oczekiwanie?

Publikowane dotąd dane, zarówno przez NFZ, jak i w raportach eksperckich, pokazują głównie trendy – czy kolejki się skracają, czy wydłużają. Nie odpowiadają jednak na podstawowe pytanie pacjenta: ile ja będę czekać. Eksperci nie mają wątpliwości, że obecny system raportowania jest obarczony poważnymi błędami. Wystarczy, że świadczeniodawca nie przekaże danych, a w oficjalnych zestawieniach pojawia się czas oczekiwania równy zero. Statystycznie wszystko wygląda dobrze. Jednakże w rzeczywistości pacjent dowiaduje się prawdy dopiero po dodzwonieniu się do rejestracji. O ile w ogóle uda mu się dodzwonić.

Nowy system raportowania PCUŚ

Odpowiedzią na ten chaos ma być PCUŚ, czyli prognozowany czas oczekiwania na udzielenie świadczenia. Ministerstwo Zdrowia przekazało do konsultacji społecznych projekt rozporządzenia, które wprowadza jednolite zasady liczenia kolejek w całym kraju. To NFZ ma obliczać i publikować dane, ale w oparciu o realne doświadczenia pacjentów, a nie deklaracje placówek.

Prognozowany czas oczekiwania będzie wyliczany osobno dla każdego szpitala i poradni, dla każdego świadczenia, a także z podziałem na przypadki pilne i stabilne. Kluczowa zmiana polega na tym, że podstawą obliczeń będzie średni czas oczekiwania pacjentów, którzy faktycznie zapisali się do kolejki i otrzymali świadczenie w ciągu ostatnich sześciu miesięcy. To różnica między datą rejestracji a rzeczywistą datą leczenia, a nie papierowy termin z systemu.

Eksperci: to może być przełom

Były wiceprezes NFZ i dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego Bernard Waśko podkreśla, że dotychczasowe narzędzia, takie jak barometr Watch Health Care, mają sens głównie jako wskaźniki trendów. Nie powinny jednak służyć do prostych komunikatów o konkretnym czasie oczekiwania. Równie krytyczny jest wobec obecnych danych założyciel WHC, były wiceminister zdrowia Krzysztof Łanda. Jego zdaniem publikowane dziś terminy leczenia są w wielu przypadkach fikcją.

Nowy system PCUŚ nazywa on „przełomem kopernikańskim”. Po raz pierwszy dane mają dotyczyć wyłącznie pacjentów pierwszorazowych, czyli tych, którzy trafiają do systemu z nowym skierowaniem. To właśnie na tym etapie kolejki są najbardziej dotkliwe i najbardziej destrukcyjne dla zdrowia.

Etapowość leczenia – cichy zabójca czasu

Przewodnicząca Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej Dorota Korycińska zwraca uwagę, że samo przyjęcie do poradni to dopiero początek drogi. Szczególnie w onkologii dramat rozgrywa się wcześniej – między podejrzeniem choroby, wystawieniem karty DILO, diagnostyką i rozpoczęciem leczenia. To ta etapowość, rozciągnięta na miesiące, a czasem lata, rujnuje zdrowie pacjentów, nawet jeśli w statystykach system wygląda na wydolny.

Eksperci podkreślają, że dane z PCUŚ pozwolą w przyszłości odtworzyć pełną ścieżkę pacjenta, sumując poszczególne okresy oczekiwania. To może być pierwszy krok do realnej oceny, gdzie system naprawdę się zacina.

Potrzebujesz leczenia ortodontycznego w Krakowie, by wyleczyć wady zgryzu? Sprawdź – ortodonta Kraków

Resort Zdrowia: Kolejki stoją w miejscu, prywatne wydatki rosną

Z najnowszego barometru Watch Health Care wynika, że średni czas oczekiwania na świadczenie zdrowotne wyniósł w ubiegłym roku 4,2 miesiąca – tyle samo co rok wcześniej. Ale to tylko powierzchnia problemu. Od 2012 roku kolejki wydłużyły się dwukrotnie, mimo znaczącego wzrostu nakładów na ochronę zdrowia. Przykład jest wymowny: od wizyty u lekarza rodzinnego do operacji żylaków kończyn dolnych mija dziś ponad 30 miesięcy.

Równolegle rosną prywatne wydatki Polaków na leczenie. Według danych GUS w 2024 roku sięgnęły one 64,5 mld zł, z czego aż 47,6 mld zł pochodziło bezpośrednio z kieszeni gospodarstw domowych. Były wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński ostrzega, że to sygnał cichej prywatyzacji systemu: kto ma pieniądze, leczy się szybciej, kto ich nie ma – czeka.

Masz braki w uzębieniu lub niepokoi Cię jego stan? Potrzebujesz odbudowy zębów? Zobacz – implanty Poznań 

Odwrócona piramida świadczeń jako odpowiedź

Resort zdrowia przekonuje, że kluczem do skrócenia kolejek jest tzw. odwrócona piramida świadczeń, czyli przenoszenie jak największej liczby procedur z poziomu szpitali do poradni i podstawowej opieki zdrowotnej. Zdaniem wiceministra Tomasza Maciejewskiego część wizyt u specjalistów jest powtarzalna i nie zawsze konieczna, a pacjenci powinni wracać pod opiekę lekarza rodzinnego.

Czy nowy system raportowania rzeczywiście pokaże prawdę o kolejkach i stanie się impulsem do realnych zmian, czy tylko kolejnym narzędziem statystycznym – to okaże się po 1 lipca, kiedy PCUŚ ma wejść w życie. Dla pacjentów stawka jest jednak jasna: chodzi nie o wykresy, lecz o czas, zdrowie i poczucie, że system wreszcie zaczyna ich widzieć.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *