Cisza w kurnikach, niepokój na wsi. Ptasia grypa znów zbiera żniwo w Polsce
4 mins read

Cisza w kurnikach, niepokój na wsi. Ptasia grypa znów zbiera żniwo w Polsce

Jeszcze nie ucichły echa ubiegłorocznych strat, a już kolejne komunikaty Głównego Inspektoratu Weterynarii budzą niepokój hodowców i mieszkańców wsi. Od początku roku w Polsce potwierdzono 26 ognisk wysoce zjadliwej grypy ptaków u drobiu oraz 18 ognisk rzekomego pomoru drobiu. Choroby rozprzestrzeniają się dynamicznie, a jedno województwo wyraźnie wysuwa się na niechlubne prowadzenie. Ptasia grypa znów pokazuje, jak kruchy jest system bezpieczeństwa biologicznego w rolnictwie i jak szybko lokalny problem może stać się regionalnym kryzysem.

Przeczytaj również: Szczepić czy czekać? Spór wokół szczepień noworodków

Wielkopolska na pierwszej linii frontu


Najwięcej ognisk odnotowano w województwie wielkopolskim oraz lubuskim, jednak to Wielkopolska ponosi największe straty. To właśnie tam 26 stycznia wykryto największe w tym roku ognisko choroby – w gospodarstwie w powiecie średzkim, gdzie utrzymywano ponad 1,46 mln kur niosek. Jedna decyzja administracyjna, jeden komunikat służb weterynaryjnych i całe stado przestało istnieć.

Ostatnie potwierdzone ognisko HPAI wykryto w powiecie tureckim, w gospodarstwie, gdzie przebywało niemal 36 tys. kaczek rzeźnych. Wcześniej nowe przypadki pojawiły się również w województwach śląskim i pomorskim. Choroba nie wybiera – atakuje fermy kur, kaczek i indyków, zarówno w dużych gospodarstwach komercyjnych, jak i w mniejszych hodowlach.

Miliony ptaków, tysiące decyzji, ogromne straty


Od początku roku wirus dotknął już ponad 3,5 mln sztuk drobiu: kur, indyków, kaczek i gęsi utrzymywanych w gospodarstwach komercyjnych. Do tego dochodzą setki ptaków hodowanych na potrzeby własne. W chowie przyzagrodowym stwierdzono pięć ognisk, a u ptaków dzikich aż 34.

Równolegle szerzy się rzekomy pomór drobiu. W 2026 roku potwierdzono 18 ognisk tej choroby w gospodarstwach komercyjnych oraz 12 w hodowlach przydomowych. Do początku lutego wirus zakaził około 1,5 mln ptaków. To liczby, za którymi stoją dramaty hodowców, straty finansowe liczone w milionach złotych i poczucie bezradności wobec kolejnych nakazów likwidacji stad.

Wystarczy przypomnieć, że w ubiegłym roku w Polsce potwierdzono 128 ognisk, a w ich wyniku wybito ponad 10 mln zwierząt. Tegoroczne dane pokazują, że scenariusz może się powtórzyć.

Strach, który wychodzi poza fermy


Choć ptasia grypa kojarzy się głównie z problemem rolniczym, jej konsekwencje odczuwają również konsumenci. Każde kolejne ognisko rodzi pytania o ceny jaj, mięsa drobiowego i stabilność rynku żywności. Na wsiach pojawia się napięcie, a wśród hodowców – lęk, że to właśnie ich gospodarstwo będzie następne.

Zamknięte strefy, zakazy przemieszczania drobiu, kontrole i dezynfekcje stają się codziennością. W takich warunkach trudno mówić o poczuciu bezpieczeństwa czy planowaniu przyszłości.

Chcesz zadbać o stan swojego uzębienia? Dzięki usługom dentysta Wrocław jest to możliwe! Sprawdź: implanty Wrocław

Czy ptasia grypa zagraża ludziom?


Wraz z informacjami o kolejnych ogniskach wraca także pytanie o bezpieczeństwo ludzi. Eksperci uspokajają, choć nie bagatelizują problemu. Zakażenia wirusem grypy ptaków u ludzi są możliwe, ale występują niezwykle rzadko. Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób ocenia ryzyko dla ogółu populacji jako niskie, a dla osób zawodowo narażonych – takich jak pracownicy ferm czy osoby uczestniczące w utylizacji ptaków – jako niskie do umiarkowanego.

Co istotne, do tej pory nie odnotowano przypadku przeniesienia wirusa z człowieka na człowieka. To jednak nie zmienia faktu, że każda nowa fala zachorowań wśród drobiu budzi czujność służb i społeczne obawy.

Leczenie ortodontyczne Kraków polega na korygowaniu nieprawidłowości zgryzu i wad układu stomatognatycznego za pomocą różnych aparatów.

Nie tylko choroba zwierząt, ale test dla systemu


Ptasia grypa nie jest już incydentem, lecz stałym zagrożeniem, które regularnie wystawia na próbę polskie rolnictwo, administrację i system bezpieczeństwa żywności. Kolejne ogniska pokazują, że walka z wirusem to nie tylko kwestia procedur, lecz także odporności psychicznej ludzi, którzy z dnia na dzień mogą stracić dorobek całego życia.

W kurnikach zapada cisza, a wraz z nią pojawia się pytanie, jak długo jeszcze Polska będzie zmagać się z chorobą, która wraca falami i za każdym razem zbiera coraz większe żniwo.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *