Rząd przyspiesza e-zdrowie i rezygnuje z danych o ciąży w karcie pacjenta
Ponad 3 miliardy złotych z Krajowego Planu Odbudowy może trafić do polskiej ochrony zdrowia. Jednakże tylko pod warunkiem, że rząd wypełni uzgodnione z Komisją Europejską kamienie milowe. Jednym z nich jest wdrożenie nowych usług e-zdrowie, w tym elektronicznej karty pacjenta zawierającej kluczowe dane medyczne.
6 lutego do zaledwie czternastodniowych konsultacji trafił projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w związku z rozwojem usług e-zdrowia. Ministerstwo Zdrowia nie ukrywa, że skrócony tryb wynika z „ważnego interesu publicznego”. W praktyce oznacza to jedno: opóźnienie grozi utratą miliardów złotych przeznaczonych na cyfryzację systemu ochrony zdrowia.
Środki w ramach inwestycji D1.1.2 mają zostać przeznaczone na zakup sprzętu, rozwój systemów informatycznych, wdrażanie narzędzi opartych na sztucznej inteligencji, digitalizację dokumentacji medycznej i poprawę cyberbezpieczeństwa w szpitalach wyłonionych w konkursie. Bez realizacji zobowiązań wobec Brukseli pieniądze nie popłyną.
Przeczytaj również: Ukryty mikrobiom. Odkrycie, które może zmienić przyszłość probiotykoterapii
Kamień milowy DG6 i polska wersja Patient Summary
Projekt ustawy wdraża kamień milowy DG6, który zakłada przyjęcie przepisów umożliwiających świadczenie nowoczesnych usług e-zdrowia. Jednym z kluczowych rozwiązań jest wprowadzenie krajowej i transgranicznej karty pacjenta – odpowiednika unijnego dokumentu Patient Summary.
Elektroniczna karta ma być generowana automatycznie w Systemie Informacji Medycznej i zawierać skrócone podsumowanie najważniejszych danych o stanie zdrowia. W założeniu ma służyć przede wszystkim w sytuacjach nagłych, kiedy szybki dostęp do informacji może zdecydować o życiu pacjenta.
Według informacji publikowanych przez Centrum e-Zdrowia, do marca 2029 roku wszystkie państwa członkowskie Unii Europejskiej powinny zapewnić wymianę e-recept oraz skróconych kart zdrowia pacjenta, a do 2031 roku – rozszerzyć interoperacyjność o wyniki badań czy wypisy ze szpitali. Polska musi wpisać się w ten harmonogram.
Rejestr ciąż, którego formalnie nie było
Jednak cyfryzacja ochrony zdrowia w Polsce ma swoją historię napięć. W 2022 roku, gdy ministrem zdrowia był Adam Niedzielski, na listę informacji obowiązkowo raportowanych do Systemu Informacji Medycznej trafiły dane o ciąży. Decyzja ta wywołała silny sprzeciw społeczny i medialną burzę wokół rzekomego „rejestru ciąż”.
Krytycy wskazywali na kontekst zaostrzonego prawa aborcyjnego i obawiali się nadmiernej ingerencji państwa w prywatność kobiet. W rzeczywistości nie powstał odrębny rejestr – informacja o ciąży była jednym z elementów raportowanego zdarzenia medycznego. Z medycznego punktu widzenia to istotna dana, ponieważ ciąża może stanowić przeciwwskazanie do określonych leków, terapii czy badań obrazowych.
Po zmianach przepisów z 17 września 2024 roku obowiązek przekazywania informacji o ciąży do SIM został ograniczony – obecnie odbywa się to wyłącznie na wniosek pacjentki.
Nowa karta bez danych o ciąży
W projekcie dotyczącym karty pacjenta informacji o ciąży nie przewidziano – mimo że unijne rekomendacje wskazywały taki zakres danych. To decyzja, która może być interpretowana jako próba uniknięcia kolejnej politycznej eskalacji w momencie, gdy kluczowe są tempo i skuteczność legislacyjna.
Resort zdrowia podkreśla, że oczekiwanie na systemowe gromadzenie informacji o ciąży byłoby trudne do realizacji, zwłaszcza po wcześniejszym wycofaniu się z obowiązkowego raportowania. Jednocześnie pozostaje pytanie o równowagę między ochroną prywatności a bezpieczeństwem klinicznym – bo informacja o ciąży, podobnie jak grupa krwi czy alergie, może mieć znaczenie w stanach zagrożenia życia.
Ministerstwo zostało zapytane wprost o powody rezygnacji z tej kategorii danych. Oficjalna odpowiedź ma dopiero nadejść.
Co znajdzie się w karcie pacjenta?
Zgodnie z projektem ustawy karta pacjenta będzie zawierać m.in.:
- dane teleadresowe i informacje o wybranym lekarzu POZ,
- grupę krwi lub informację o braku potwierdzonego wyniku,
- alergie lub informację o braku danych w tym zakresie,
- wykaz produktów leczniczych przepisanych na e-recepcie,
- informacje o szczepieniach ochronnych,
- przewlekłe i istotne problemy zdrowotne według Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób,
- operacje i zabiegi, którym poddany był pacjent,
- zaimplantowane wyroby medyczne,
- wykonane procedury medyczne.
W określonych sytuacjach – takich jak zagrożenie życia czy udzielanie świadczeń w podstawowej opiece zdrowotnej – dostęp do karty nie będzie wymagał odrębnej zgody pacjenta. W przypadku przekazywania danych za granicę zgoda będzie konieczna i możliwa do udzielenia poprzez Internetowe Konto Pacjenta.
Interesuje Cię usługa implanty w jeden dzień Kraków – skontaktuj się!
Lekarze: to krok w dobrą stronę
Środowisko medyczne co do zasady ocenia ideę karty pacjenta pozytywnie. Automatycznie generowany dokument, oparty na danych już zgromadzonych w systemie, może ograniczyć błędy terapeutyczne, skrócić czas podejmowania decyzji i zmniejszyć obciążenia administracyjne lekarzy.
Szybki dostęp do informacji o alergiach, grupie krwi czy chorobach przewlekłych może zapobiec powielaniu badań, przyspieszyć leczenie i zwiększyć bezpieczeństwo pacjenta – zarówno w kraju, jak i za granicą.
Potrzebujesz pomocy stomatologicznej? Zobacz: Dentysta Poznań. Wśród szeregu dostępnych usług: poznań ekstrakcja zęba, leczenie kanałowe poznań
Między prywatnością a bezpieczeństwem
Projekt ustawy pokazuje napięcie, które coraz częściej towarzyszy cyfryzacji ochrony zdrowia: jak pogodzić prawo do prywatności z potrzebą szybkiego dostępu do kluczowych danych medycznych.
Z jednej strony Polska musi wywiązać się z unijnych zobowiązań i sięgnąć po środki z KPO, które mogą unowocześnić system. Z drugiej – doświadczenia z debatą wokół „rejestru ciąż” pokazują, że zaufanie społeczne w obszarze danych wrażliwych jest kruche.
Dziś w grze są miliardy złotych i tempo legislacyjne. Ale równie istotna jest odpowiedź na pytanie, czy uda się stworzyć system, który jednocześnie zwiększy bezpieczeństwo medyczne i nie wzbudzi obaw o nadmierną ingerencję w prywatne życie obywateli. To równowaga, od której zależy nie tylko finansowanie z KPO, lecz także społeczna akceptacja dla cyfrowej transformacji ochrony zdrowia.